Chodźmy jeść

Kilkaset miejsc – od foodtrucków prowadzonych przez zapaleńców po restauracje z imponującymi gotyckimi sklepieniami.

Jak się w tym połapać? Szczerze? Niełatwo. Skorzystamy więc z rekomendacji naszych społeczności i wyślemy Was do kilku krakowskich pewniaków. To tam zabieramy naszych przyjaciół, świętujemy lub po prostu wpadamy na lunch.

Po latach fascynacji kuchnią włoską i sporów co do tego, gdzie podaje się najlepszą pizzę, w krakowskich mediach społecznościowych przyszła pora na wojny o ramen. Akita (Węgłowa 4) czy Ramen People (Czysta 8)? Zażarte dyskusje potrafią trwać kilka dni! Jeżeli wolicie kuchnię koreańską, wpadajcie na bibimbap do Sweet Life (Warszawska 7) lub Oriental Spoon (Paderewskiego 4) oraz na pierożki na parze i bao do Mandu (Paderewskiego 4). Nową gwiazdą na kulinarnym nieboskłonie Krakowa jest restauracja tajska Molam (Rajska 3). Może nie znajdziecie tu pad thaia, ale miejsce pokochali już niektórzy krytycy kulinarni i foodie.

Bez obaw, pomożemy Wam odnaleźć kulinarne szczęście, także jeśli nie jest Wam po drodze z kolendrą, sosem rybnym i kimchi. Odwiedźcie lubiany lokal ZaKładka Bistro de Cracovie (Józefińska 2) z kuchnią francuską (a od niedawna także polską) w lekkim wydaniu bądź usiądźcie na lunchu przed Bazaar Bistro (Meiselsa 24). Zjedzcie raviolo, cappelletti z wołowiną lub pizzę neapolitańską w Nolio (Krakowska 27) albo zatopcie zęby w sezonowanej wołowinie i podrobach, z których słynie Ed Red (Sławkowska 3).

Euskadi (Kazimierza Brodzińskiego 4)

Miejsce jest nieduże, ale oferuje bardzo smaczne jedzenie. W niewielkiej formie, bo pod postacią baskijskich tapasów. Właściciel lokalu, Damian Surowiec, zanim osiadł w Podgórzu, pracował w kilku renomowanych miejscach, m.in. w londyńskim tapas barze Barrafina. Hitami Euskadi są krab miękkoskorupki z sosem z sepii oraz polędwica wieprzowa. Zerkajcie regularnie na fanpage restauracji na Facebooku – dzięki temu dowiecie się, jakie rarytasy trafiły do krakowskiego lokalu z targu pod Wenecją i od dostawców z Hiszpanii.

Karakter (Brzozowa 17)

To chyba najczęściej polecana restauracja w Krakowie. Stali bywalcy żartują, że kluczem do jej sukcesu jest szczodrze dodawane do wszystkiego masło – i z pewnością jest w tym odrobina prawdy. W karcie znajdziecie przede wszystkim mięso i podroby, ale Karakter słynie też z muli. Wpadnijcie na trzydaniowy lunch albo spędźcie tu cały wieczór, zaczynając od tatara, a kończąc na serniku z koziego sera. Kolejne dania możecie popijać winami naturalnymi. Tutejsza atmosfera sprzyja radosnemu celebrowaniu posiłków. Kuchnia Daniela Myśliwca doczekała się już sporego grona zwolenników – pamiętajcie więc o zrobieniu rezerwacji!

Zazie Bistro (Józefa 34)

To w tym miejscu talent kulinarny Daniela Myśliwca zyskał pierwszych wyznawców. Teraz za sterami Zazie stoi Adrian Pycia. W karcie nie brakuje francuskich klasyków: zupy cebulowej, pasztetu, tart, zapiekanek ziemniaczanych, muli, wołowiny po burgundzku, ślimaków czy sufletów. I jak na bistro przystało, ceny są tu bardzo rozsądne. Zerknijcie koniecznie na tablicę z daniami dnia. Nie bójcie się zamówić podrobów (miejsce od zawsze słynie z grasicy), a na deser weźcie pudding z owoców leśnych i brioszki w kremie angielskim.

Pizzeria 00 (Kalwaryjska 32)

Ponoć o gustach się nie dyskutuje. Stwierdzenie to z pewnością sprawdza się w przypadku pizzy – każde z Was ma przecież swoją ulubioną, najlepszą. My jednak i tak chcielibyśmy poradzić Wam to i owo. O rekomendację poprosiliśmy najbardziej włoskiego z krakowian, czyli Bartka Kieżuna, Krakowskiego Makaroniarza, dziennikarza kulinarnego, blogera i autora książki Italia do zjedzenia. A on stwierdził, że w przypadku stolicy Małopolski wybór jest prosty: Pizzeria 00. Jeżeli przemieszczacie się samochodem i jesteście fanami tego włoskiego placka, sprawdźcie też ulubiony lokal Bartka – En Plato w podkrakowskich Bibicach.

Meat&Go (Dolnych Młynów 10)

Surowe wnętrze, wieczorami bardzo gwarne, wysokie stoły i… kanapki. Tylko kanapki i aż kanapki. Wpadnijcie tu na świetnego reubena z serem szwajcarskim i kapustą kiszoną, na kubańską z marynowaną wieprzowiną, szynką z mangalicy i kiełbaską albo na lampredotto, czyli kanapkę z flakami na włoską modłę. Każda z nich to poezja: idealne pieczywo, rozpadające się w ustach mięso, świetnie skomponowane dodatki. Meat&Go to raj dla mięsożerców!

GMT – Georgian Wine&Art Gallery (Bytomska 23)

W domu schowanym pomiędzy blokami na jednym z krakowskich osiedli ukryła się maleńka gruzińska knajpka ze sporym ogródkiem. Jej niekwestionowanymi atutami są domowa atmosfera oraz uczciwe, proste i niedrogie jedzenie. Zachwycicie się aromatycznym adżapsandali, chaczapuri i mutabali (najlepiej smakuje z butelką gruzińskiego wina). A w czwartek wpadnijcie na chinkali! Miłośnikom kuchni gruzińskiej polecamy też Smaki Gruzji (Dietla 33).

Mezzalians (Kalwaryjska 66)

Prowadzony z ogromną czułością lokal serwujący potrawy libańskie i libańsko-syryjskie oraz dania inspirowane kuchnią Bliskiego Wschodu. Najlepiej przyjść tu z grupą znajomych i zamówić przekąski, bo miejsce to słynie właśnie z mezze. Hummus, mtabbal z baraniną, pieczony kalafior, fattoush – już ta lista pokazuje, że szczęście odnajdą tu zarówno weganie i wegetarianie, jak i mięsożercy. Ci ostatni szczególnie upodobali sobie shish tawook, czyli grillowany szaszłyk z kurczaka marynowanego w libańskiej paście czosnkowej toum.

Youmiko Sushi (Józefa 2)

Jeden z najmniejszych, ale i najlepszych sushi barów w Krakowie, polecany gorąco przez lokalną społeczność. Nieważne, czy wpadniecie na lunch, czy wybierzecie omakase – wyjdziecie zachwyceni. Na pewno warto tu zamówić sushi w wersji wegańskiej – niezapomniane wrażenie pozostawi nawet taki drobiazg jak nigiri z marynowanym pomidorem, podobnie zresztą jak chirashi-zushi. Do sushi weźcie kieliszek wina naturalnego albo sake. Stolik koniecznie zarezerwujcie z wyprzedzeniem i pamiętajcie, że w niedzielę podaje się tu tylko wegańskie sushi. Czekając na jedzenie, obejrzyjcie wiszące nad barem grafiki krakowskiego artysty Mateusza Kołka.

Café Manggha (Konopnickiej 26)

Lekkie, pięknie podane potrawy inspirowane kuchnią azjatycką, pyszne śniadania, jeden z najwspanialszych widoków w mieście, a do tego kapitalna architektura Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Spędźcie leniwe popołudnie na słonecznym tarasie i celebrujcie herbatę podawaną w naczyniach toczonych przez lokalnego artystę ceramika Andrzeja Mędrka.

Hana Sushi (Kupa 12)

Chcecie spotkać się ze znajomymi i zjeść coś azjatyckiego, ale jedno ma ochotę na sushi, drugie na ramen, a trzecie najchętniej wsunęłoby jakiś przysmak rodem z Korei? Z impasu pomoże Wam wyjść polecane przez nasze społeczności i docenione przez inspektorów Michelina Hana Sushi. W karcie znajdziecie też inne koreańskie i japońskie smakołyki, jak pierożki na parze czy tempurę, ale i… ceviche. Nie bójcie się tej międzykontynentalnej mieszanki – jest pyszna!

Ramen People (Czysta 8)

Ramen dla początkujących i zaawansowanych — przejrzysta karta dań pozwoli bez zbędnych ceregieli wybrać wywar i dodatki (są dwie pozycje dla wegan!). Ciężko coś polecić, bo różnica pomiędzy assari a kotteri jest taka jak pomiędzy rosołem a żurkiem. Nasze społeczności zachwycają się kolagenowym, gęstym tantanmenem. Ciekawostką jest to, że do ramenów dobrano tu wina. Odwiedźcie też Wschód (Miodowa 4, w pasażu) – drugi lokal prowadzony przez tych samych właścicieli. Znajdziecie tam głównie potrawy inspirowane azjatyckim jedzeniem ulicznym.