Kuchnia polska

Głodni?Dobrze się składa. Głodni wrażeń? Jeszcze lepiej. Kraków to świetne miejsce, żeby spróbować polskiej kuchni – od tradycyjnie podanych pierogów czy schabowego po uwspółcześnione wersje klasycznych potraw.

Stolica Małopolski słynie z nocnego życia, a ono czasami bywa zgubne w skutkach. W takich chwilach świetnie sprawdza się żurek. Ma on – podobnie jak wiele innych polskich zup – potencjał, by podbić kubki smakowe ludzi na całym świecie. Tę gęstą, pożywną potrawę opartą na żytnim zakwasie, czosnku i wędzonej kiełbasie podaje się czasem w bochenku chleba. Zależnie od wersji w zupie pływać może jajko, kiełbasa lub ziemniak. Jeżeli w Waszym przypadku wizja zawiesistego żurku nie działa kusząco na umysł i ślinianki, szukajcie w polskich restauracjach ogórkowej, kapuśniaku, rosołu lub barszczu.

Za nadziewanymi serowym farszem „pirogami” przepadał już król Władysław Jagiełło. Nic więc dziwnego, że potrawa ta doczekała się w Krakowie własnego festiwalu. Odbywa się on w połowie sierpnia na Małym Rynku. Polecamy ominąć wszelkie kulinarne wynalazki i śladem dawnego władcy skupić się na pierogach ruskich (z nadzieniem z twarogu, ziemniaków i cebuli), z mięsem bądź z kapustą i grzybami. Lokalni eksperci polecają wizytę w Przystanku Pierogarnia (mają już kilka lokalizacji), pierogi ruskie w Gospodzie na Woli (Królowej Jadwigi 223) i barze mlecznym Centralny w Nowej Hucie (os. Centrum C 1). Bardzo dobre pierogi można znaleźć nie tylko w polskich lokalach. Zachęcamy, abyście skierowali swoje kroki do gruzińskiej restauracji Tbilisuri (Meiselsa 5) ukraińskiego Hutoroka (Czapskich 1) czy rosyjskiego Wiśniowego Sadu (Grodzka 33), gdzie obok klasycznych smaków warto sięgnąć po delikatne cilimciki z farszem rybnym. Nie bez powodu polecamy Wam restauracje ukraińskie – wszak Ukraińcy stanowią obecnie niemal 10 procent mieszkańców Krakowa!

Polska kuchnia stoi mięsem. Wielbiciele tatara powinni spróbować tego w Pod Baranem, gdzie serwuje się go nieomal tak jak w polskich domach – do samodzielnego doprawienia. Nie rozczarują się też ci, którzy wybiorą słynącego z sezonowanego mięsa Ed Reda bądź Karakter. Innym popularnym klasykiem jest kotlet schabowy. Nasze społeczności polecają szczególnie ten w Cechowej (Jagiellońska 11) – jednym z nielicznych już lokali w centrum miasta, których wystrój i klimat pokazują, jak jeszcze do niedawna wyglądała krakowska gastronomia.

Gąska (Bolesława Limanowskiego 1)

Prosta, domowa, podana w tradycyjny sposób, uczciwa kuchnia polska. Potrawy tutaj nie są przegadane i bardzo przypominają to, co dostalibyście, goszcząc u kogoś podczas niedzielnego obiadu. Obok dań z gęsiny, z których słynie to miejsce (m.in. pasztetu, wątróbki, sałatki, bulionu, szarpanej gęsiny czy gęsiej piersi i udka), znajdziecie tu golonkę, kotlet schabowy, pierogi i placki ziemniaczane. Wegetarianie mogą wybrać właśnie te ostatnie lub smażone boczniaki.

Pod Baranem (św. Gertrudy 21)

Pod Baranem specjalizuje się w daniach dostatniej, mieszczańskiej kuchni polskiej, chociaż w karcie można także odnaleźć akcenty międzynarodowe. Jest to jeden z najbardziej klimatycznych, typowo „krakowskich” lokali. Dorobił się sporego grona stałych bywalców – od noblistów po profesorów krakowskich uniwersytetów. Ściany restauracji są pokryte ich zdjęciami oraz obrazami autorstwa m.in. Edwarda Dwurnika. W Pod Baranem zjecie tradycyjne polskie flaki, żurek czy maczankę po krakowsku i ozorki w sosie chrzanowym. Najlepiej odnajdą się tu osoby tęskniące za domowymi, unurzanymi w aromatycznym sosie daniami z wołowiny (podobno Wisława Szymborska zwykła zamawiać tu strogonowa), baraniną i jagnięciną oraz dziczyzną. Oferta dla wegetarian jest dość uboga: placki ziemniaczane i naleśniki. W dni powszednie warto zapytać o zestaw lunchowy.

Morskie Oko (pl. Szczepański 8)

Po wejściu do Morskiego Oka zapewne poczujecie się jak w stolicy Tatr. Restauracja wystrojem przypomina góralską karczmę, a i samo menu wygląda jak z jakiegoś lokalu na Krupówkach. Nasi miejscowi eksperci zapewniają, że wszyscy obcokrajowcy wychodzą stąd zachwyceni. W karcie znaleźć można bowiem niedrogie klasyki tradycyjnej i współczesnej kuchni Podhala, czyli moskole (pieczone na blasze placki z gotowanych ziemniaków i mąki), kwaśnicę, kaszankę, placek po zbójnicku czy deskę mięs, a także popularne szaszłyki. Gratką dla zagranicznych gości jest też możliwość spróbowania świetnych nalewek: litworówki, tarninówki, śliwowicy i mioduli.

Szara Gęś (Rynek Główny 17)

Szara Gęś mieści się w kamienicy przy samym Rynku Głównym. To sprawnie zarządzana restauracja najwyższej klasy, a przy tym eleganckie miejsce wybierane często na spotkania biznesowe i specjalne okazje. Tutejszy szef kuchni stara się zaprezentować polskie potrawy w nowoczesny sposób. Znajdziecie tu dania oparte nie tylko na regionalnych specjałach (jak na przykład suska sechlońska, czyli wędzona śliwka węgierka), lecz także na produktach z tego regionu Europy – stąd w menu czeka na Was choćby węgierska mangalica. Nasze społeczności polecają tutejsze desery i polskie wina.

Filipa 18 Food Wine Art (św. Filipa 18)

Kameralna restauracja hotelowa Filipa 18 to kolejne miejsce, w którym zobaczycie, jak wygląda kuchnia polska we współczesnym wydaniu. Marcin Sołtys, jeden z najbardziej uśmiechniętych szefów kuchni w Krakowie, sięga po tradycyjne produkty i nowoczesne techniki kulinarne. Nie zdziwcie się, gdy spotkacie tutejszych kucharzy w pełnym rynsztunku na sąsiadującym z restauracją Starym Kleparzu – Marcin część zakupów robi właśnie tam. Menu restauracji zmienia się sezonowo, ale podobno ukochane przez gości potrawy – śledzie, tatar i delikatny nugat – zostaną w nim tak długo, jak i sam szef kuchni. Żeby nie znużyć stałych bywalców, w każdej odsłonie karty dania te zyskują nieco inny kształt.

Jadłodajnia U Stasi (Mikołajska 16)

Legendarna Jadłodajnia U Stasi, ukryta w podwórku przy ul. Mikołajskiej, karmi mieszkańców Krakowa od niemal stu lat. Stołują się tu wszyscy: profesorowie, artyści, studenci, turyści, pracownicy okolicznych firm i bezdomni. To prawdziwie egalitarne miejsce. W porze obiadowej bywa tu tłoczno – w tej sytuacji należy po prostu z uśmiechem dosiąść się do innych gości. U Stasi zjecie szybko, smacznie i niedrogo. Czegoż chcieć więcej?